Muchobór - Pietrzykowice 2:0

Relacja

Sprinterskie tempo rozgrywek, jakie narzucił terminarz naszej ligi, zmusiło wszystkie zespoły w niej grające do stoczenia pojedynków w ramach XVIII kolejki zaledwie 2 dni po ostatnim ligowym boju. Normalnie jak zawodowcy... Naszym rywalem i gościem miała być Puma Pietrzykowice, której jesienią ulegliśmy 0-3. Po przegranym pechowo spotkaniu ze Spartą Miłcz musieliśmy potwierdzić, że nasza gra to nie przypadek a konsekwencja realizacji wielu czynników mających wpływ na ustawienie, reakcji zawodników czy też przesuwania formacji i przerzucania gry do wolnych stref na boisku. W pojedynku tym musieliśmy sobie poradzić bez naszego etatowego kapitana i dzielącego piłki Luśni. Tę rolę siłą rzeczy musieli dźwignąć Idowski oraz Majer. W porównaniu z ostatnim meczem zabrakło także Mateuszczaka i Kidy, za to był do dyspozycji trenera Ciesiak. Trzeba też podkreślić, że jak rzadko, mieliśmy ponownie długą ławkę rezerwowych.

Mecz zaczęli z animuszem przyjezdni, ale piłka im za bardzo uciekła i Widliński wyekspediował ją wykopem pod pole karne Pumy, gdzie próbował doskoczyć do niej Skórczak, ale nieco szybciej przy piłce był bramkarz gości i tuż przed Skórczakiem wykopał piłkę w aut. W 5 min. M. Wójcik w ostatniej chwili wybił wślizgiem piłkę spod nóg zawodnika Pumy, który składał się już do strzału, by wykorzystać dokładne podanie. W 6 min. goście wykonywali rzut wolny, posyłając piłkę w nasze pole karne. Nic jednak nie wskórali, bowiem dobrze ustawiony Bartman skutecznie odciął graczy gości od piłki. W 8 min. pod bramką Pumy doszło do dużego zamieszania, jak zawsze w takich sytuacjach rządzi przypadek, jedni chcieli piłkę wybić, drudzy wstrzelić ją między słupki, w końcu piłka opuściła pole karne i znalazł się przy niej Nowotny. Decyzję podjął słuszną, bo uderzył piłkę lekko w górę, by tym zagraniem ominąć obrońców a zarazem przelobować bramkarza i trafić do siatki. Dwa pierwsze założenia udało mu się zrealizować, trzeciego już nie, bo piłka przeleciała nad poprzeczką. Być może część winy za taki rezultat tego uderzenia ponosi dość mocny wiatr wiejący w poprzek boiska, który mógł znieść lekko uderzoną piłkę. Zapewne wiatr miał także swój udział tym, że w 9 min. Bartman posyłając piłkę z rzutu wolnego na wysokim pułapie o mało co nie zaskoczył bramkarza gości, który spadającą z dużej wysokości piłkę omal nie wrzucił sobie „za kołnierz”, ostatecznie podbijając ją nad poprzeczką, co dało nam rzut rożny. Jednak z tego stałego fragmentu gry nie zrobiliśmy stosownego użytku, bo po chwilowym zamieszaniu podbramkowym bramkarz Pumy piłkę przechwycił. W 14 min. mamy kolejny rzut rożny, tym razem jednak to obrońcy zażegnali niebezpieczeństwo. Przyjezdni zrewanżowali się nam strzałem zza pola karnego, który minął naszą bramkę. W 18 min. powinno być 1-0 dla nas. Staszewski znakomicie podał na wolne pole do Skórczaka, który wyszedł sam na sam z bramkarzem. Próbował go lobować, ale uczynił to za mocno i piłka przeleciała nad poprzeczką. Okazji było szkoda, ale ważne było to, że je sobie stwarzamy i w końcu coś musi wpaść. Tym bardziej, że naciskani obrońcy gości nie za bardzo mogli rozegrać piłkę i zdarzało się tak, że trafiała ona do naszych zawodników. Inna sprawa, że nasi gracze często wyprzedzali gości w dojściu do piłki (wychodzi efekt treningów biegowych). W 20 min. kontratakują goście naszą lewą flanką. Zatrzymał ich M. Wójcik, skutecznie blokując piłkę i poz walając jej opuścić plac gry za linią końcową. W 23 min. po centrze Ciesiaka główkuje Skórczak, bramkarza jednak nie zaskoczył. Nasi rywale odpowiedzieli kontrą w 24 min. skasowaną przez Bartmana wybiciem piłki na aut. Gdy odzyskujemy piłkę w 25 min. , montujemy akcję, w której bierze udział kilku zawodników a wieńczy ją mocne uderzenie Ciesiaka, niestety obok słupka. W 27 min. goście niekonwencjonalnym zagraniem próbowali zdobyć bramkę. Przeprowadzali akcję naszym prawym skrzydłem i gdy wszyscy spodziewali się podania piłki do partnera z zespołu, zawodnik gości zaskakująco uderzył piłkę wysokim lobem, który na szczęście minął naszą bramkę. Gdyby piłka poszła bardziej w prawo, to być może bramka by padła. W 29 min. goście zagrali piłke poza naszych obrońców i zawodnik Pumy wychodził sam na sam z Widlińskim. Dogonił go jednak Nowotny i przepchnął go w walce o piłkę, tym samym zażegnując niebezpieczeństwo bo piłkę przejął Widliński. W 30 min. Staszewski pospieszył się i został złapany na spalonym po podaniu Majera. Gdyby ruszył do piłki moment później, wyszedłby sam na sam z golkiperem Pumy. Nasz bramkarz w 32 min. przejął piłkę po rozegraniu przez gości rzutu wolnego. Jego vis a vis na raty obronił strzał oddany przez Grzegorzewskiego z rzutu wolnego. W 36 min. zza pola karnego strzelał Majer. Bramkarz gości zdołał odbić piłkę na aut. Po wyrzuceniu piłki z autu przez M. Wójcika przewrotką próbował strzelać Staszewski. W piłke trafił, w cel też, ale bramkarz niestety też był na miejscu. W 38 min, Widliński broni strzał z wolnego. Zaś bramkarza Pumy zatrudnia Nowotny, posyłając dośrodkowanie w pole karne w 39 min. Po rzucie rożnym dla gości w 40 min. nasz bramkarz jest faulowany, co od razu odgwizdał sędzia. Trzy minuty później broni on strzał z rzutu wolnego, piłka spada przed polem karnym, skąd z powrotem w kierunku naszej bramki posyła ją mocnym uderzeniem zawodnik Pumy. Celności to uderzenie nie miało i piłka minęła naszą bramkę w bezpiecznej odległości. W ostatniej minucie pierwszej części gry w starciu z zawodnikiem gości(który całkowicie niepotrzebnie przygniótł naszego bramkarza) ucierpiał Widliński i mieliśmy obawy, czy będzie mógł bronić w drugiej części spotkania. Długo się nie podnosił, ostatecznie zdołał wstać i narzekając na ból zszedł na przerwę, zgłaszając jednocześnie, że da radę kontynuować grę. Co nie zmienia faktu, że zawodnik Pumy zachował się nieelegancko, bo ten faul (nie zauważony przez arbitra) mógł sobie podarować. Schodzimy na przerwę przy stanie 0-0. Wynik nie do końca nas zadowalał, bo optycznie przeważaliśmy, mieliśmy więcej bramkowych okazji i to my byliśmy częściej i dłużej przy piłce. Zabrakło jednak konkretów w postaci bramek i to był minus tej pierwszej połowy.

Część drugą pojedynku rozpoczynamy z jedną zmianą w składzie-za Skórczaka wszedł W. Madej. Rozpoczynamy ofensywnie. W 46 min. Nowotny oddaje strzał na bramkę gości, który wyłapuje bramkarz. Gdyby w te uderzenie było włożone więcej siły, to kto wie, jaki byłby rezultat. Za to w 48 min. mieliśmy już pełnię szczęścia. Oto bowiem przeprowadziliśmy składną akcję naszym prawym skrzydłem, w jej końcowym fragmencie Ciesiak poradził sobie z obrońcą gości i zagrał piłkę w pole bramkowe Pumy. Tam zaś wbiegał Idowski, który wcisnął się w lukę między bramkarzem a obrońcą i na wślizgu wstrzelił piłkę do siatki obok interweniującego bramkarza (lub pod nim, bo z naszych miejsc trudno było to ocenić, tym bardziej, że akcja działa się „w parterze” i zasłaniali ją inni zawodnicy). Tak czy inaczej skutek był radosny dla nas-objęliśmy prowadzenie 1-0. Teraz tylko trzeba było wzmocnić koncentrację, nie pchać się na siłę do przodu i pilnować tyłów, grając nadal to, co do tej pory. W 53 min. z wolnego dośrodkowuje Grzegorzewski, obrońcy gości wybili piłkę, rozpoczynając w ten sposób kontrę. Kończy ją strzał oddany zza pola karnego, który bez problemów broni Widliński. W 58 min. mamy rzut rożny po akcji Idowskiego, choć można było z niej wycisnąć coś więcej, bo zapowiadała się naprawdę obiecująco. Tym razem po rzucie rożnym nie przejęliśmy piłki, ale i goście długo się nią nie nacieszyli, bo w 59 min. znów weszliśmy w jej posiadanie, gdy Grzegorzewski centrował pod bramkę Pumy. Czujny bramkarz tę centrę wyłapał. Nasz bramkarz nie był gorszy, bo w 61 min. pewnie chwycił piłkę wstrzeloną pod naszą bramkę z rzutu wolnego. Kontynuując pojedynek bramkarzy, golkipera gości zatrudnił Idowski w 63 min. strzałem z dystansu. Znakomitej sytuacji na podwyższenie wyniku nie wykorzystał w 64 min. W. Madej który dostał podanie na wolne pole i albo się zagapił i stracił orientację, albo zaskoczony był tym, że znalazł się sam na sam z bramkarzem. Efekt był taki, że piłkę przejął bramkarz. Groźnie pod naszą bramką zrobiło się w 65 min. gdy po niepotrzebnym faulu M. Wójcika (efekt jedynego w meczu błędu w kryciu) goście mieli rzut wolny. Na szczęście niebezpieczne uderzenie z rzutu wolnego z bocznej strefy boiska Widliński obronił. Rozpoczął od razu nasza kontrę, piłkę przejął Majer, minął jednego z zawodników Pumy i zagrał piłkę do wbiegającego przed pole karne W. Madeja, ten zaś zamiast strzelać, wdał się w drybling i stracił piłkę. Zrehabilitował się częściowo w 67 min. gdy wraz z Majerem przycisnęli obrońcę Pumy tak, że ten stracił piłkę we własnym polu karnym, ale nasi zawodnicy nie zdołali jej przechwycić, bo bramkarz miał do niej bliżej. Należą się jednak brawa dla duetu naszych graczy za tak skuteczny pressing. W 68 min. W. Madej nie zdążył do piłki nieco za mocno dogranej mu przez Ciesiaka. W 69 min. duet Idowski-Majer przeprowadził składna akcję, wykończoną niecelnym strzałem Ciesiaka. Na spalonym zostaje złapany Staszewski w 76 min. Nadszedł czas zmian w naszej drużynie. W 77 min. boisko opuścił Staszewski a pojawił się na nim Skrętkowicz, debiutujący w naszych barwach (zawodnik wypożyczony z Sokoła Smolec). W 78 min. z wolnego strzela Idowski i bramkarz łapie piłkę, ale z małymi problemami. W 79 min. przeżyliśmy największe chwile grozy tego spotkania. Goście przeprowadzili akcję środkiem boiska i zgraną tam piłkę chciał wybić Lewandowski. Jednak piłka nie „siadła” mu na bucie i zamiast wybicia do przodu, zobaczyliśmy podkręcona piłkę, która co prawda leciała w bok od naszej bramki, ale spadła pod nogi najgroźniejszego piłkarza gości. Ten zaś posłał piłkę wzdłuż naszej bramki a jego nadbiegający kolega... nie trafił w piłkę, która potoczyła się za linię końcową. Jak to się mówi-wróciliśmy z dalekiej podróży... W 81 min. Widliński przechwytuje dośrodkowanie. Po naszej akcji w 84 min. mamy okazję do manifestowania radości po zdobyciu bramki po raz wtóry w tym meczu. Akcja poszła naszą prawą stroną a rozpoczął ją wyrzutem z autu Nowotny. Piłkę przejął Ciesiak i zagrał do boku do Majera. Sam zaś wbiegł przed pole karne, gdzie Majer odegrał mu piłkę. Ciesiak piłkę przyjął i kropnął na bramkę , dokładnie w lukę między bramkarzem a słupkiem, a to oznaczało, że zatrzymać ją mogła tylko siatka, co oznaczało bramkę dla nas i pierwsze trafienie Ciesiaka dla naszego klubu. To była bramka, na którą całkowicie zasłużyliśmy z przebiegu gry. W 85 min. Ciesiak niczym ś. p Włodzimierz Smolarek przy chorągiewce urządził sobie taniec z obrońcą i jeszcze mu uciekł, strzelając na bramkę, choć bramkarz był na posterunku. W 86 min. na boisko wchodzą Kasparevych (zmienił Majera, którego zaczęły łapać skurcze) i Rapior(zmienił Nowotnego narzekającego na lekki uraz). W 87 min. goście mieli rzut wolny, lecz nasza obrona była czujna i oddaliliśmy zagrożenie. W 88 min. po rzucie wolnym zawodnik gości oddał strzał głową, ale Widlinski już czekał na te piłkę i nie dał się pokonać. W 89 min. Kaczanowski zmienił M. Wójcika. Jeszcze na boisko zdążył wejść Serkowski w 90 min. zmieniając Lewandowskiego . Arbiter doliczył 3 minuty do czasu gry. W ostatniej doliczonej minucie sam na sam z bramkarzem wyszedł Ciesiak. Bramkarz także wybiegł mu na spotkanie, więc nasz zawodnik posłał piłkę obok bramkarza w kierunku bramki. Uczynił to jednak za słabo i tuż przed linią bramkową wybił ją obrońca. Chwilę potem arbiter zagwizdał ostatni raz w tym pojedynku i nasza pierwsza wygrana w tym sezonie stała się faktem. Nie udało się dwa dni temu, dziś był już sukces wypracowany przez całą drużynę.

Znów była walka, nie odpuszczanie piłek, asekuracja i dobre rozgrywanie piłek. Dużo mieliśmy z gry, stwarzaliśmy sobie sytuacje, zaczęliśmy je wykorzystywać. Nie umniejszając nikomu i niczego, chciałbym wyróżnić Lewandowskiego, który wyłączył z gry najgroźniejszego zawodnika gości, M. Wójcika, który niepodzielnie rządził w swojej strefie boiska oraz duet Idowski-Majer, którzy solidnie się napracowali w środku pola, ale i też mieli udział w obu bramkach(Idowski jako strzelec, Majer jako asystent). Ale bez pracy pozostałych zawodników na niewiele by się zdało wyróżnienie tego kwartetu. Dlatego szacunek dla każdego zawodnika za dzisiejszy i poprzedni mecz, bo każdy z nich dołożył swoją cegiełkę do tego jak gra i przezentuje się zespół. Wygrywa(przegrywa, remisuje) zawsze drużyna. I myślę, że każdy zawodnik czuje się jej częścią.


S.O.S czyli Słówko O Sędziowaniu

Mimo drobnych wpadek, to był dobry i rzetelny arbitraż głównego sędziego. Ostrzejsze wejścia od razu ukarał żółtymi kartkami, zapewniając sobie tym samym spokój w meczu. Była walka, były starcia ale bez drastycznego przekraczania przepisów. Przy takim sędziowaniu od razu lepiej się gra. No i swymi decyzjami nie wysuwał się na pierwszy plan. Dał pograć, gwizdka nie używał z byle powodu. I tak trzymać.


WET DOG

Skład podstawowy:
  • 4. Łukasz Nowotny
  • 2. Waldemar Lewandowski 90' Mateusz Serkowski
  • 17. Maciej Idowski
  • 15. Jarosław Bartman
  • 11. Maksymilian Wójcik 88' Bartłomiej Kaczanowski
  • 6. Daniel Staszewski 77' Alan Skrętkowicz
  • 16. Łukasz Grzegorzewski
  • 7. Jędrzej Ciesiak
  • 18. Sebastian Majer 86' Dominik Rapior
  • 10. Maciej Skórczak 46' Wojciech Madej
  • 1. Sebastian Widliński
Rezerwowi:
  • 13. Dominik Rapior
  • 71. Rafał Wójcik
  • 8. Wojciech Madej
  • 19. Mateusz Serkowski
  • 9. Bartłomiej Kaczanowski
  • 14. Alan Skrętkowicz
Przebieg meczu:
  • '33 Łukasz Grzegorzewski
  • '45 Przemysław Chaciewicz (Pietrzykowice)
  • '46 Maciej Skórczak Wojciech Madej
  • '48 Maciej Idowski
  • '77 Daniel Staszewski Alan Skrętkowicz
  • '84 Jędrzej Ciesiak
  • '86 Sebastian Majer Dominik Rapior
  • '88 Maksymilian Wójcik Bartłomiej Kaczanowski
  • '90 Waldemar Lewandowski Mateusz Serkowski

Komentarze


~Gość

Nie dodano jeszcze żadnego komentarza.
Nie czekaj na innych, napisz!

Poprzedni mecz

42 0

Brak typu

Grom Ligota Piękna
LIGO
3:4
MUCH

Następny mecz


5 Kolejka
Wrocław: Klasa B Grupa IX
Różanka Wrocław
MUCH
26 wrz
RÓŻA
11:00

Poprzednia kolejka


4 Kolejka
Wrocław: Klasa B Grupa IX
niedziela, 19 września
Pawłowice
5:2
Lwy
Pogoń
3:0
Sparta
Szewce
1:4
Sporting
Szymanów
0:9
Wratislavia II
Różanka
8:1
Widawa
Kryniczno-Ligota
3:4
Muchobór
Sołtysowice
3:1
Malin

Następna kolejka


5 Kolejka
Wrocław: Klasa B Grupa IX
niedziela, 26 września
Widawa
26 wrz 11:00
Pogoń
Lwy
26 wrz 11:00
Sołtysowice
Muchobór
26 wrz 11:00
Różanka
Malin
26 wrz 11:00
Szewce
Sparta
26 wrz 13:00
Szymanów
Sporting
26 wrz 15:00
Kryniczno-Ligota
Wratislavia II
26 wrz 15:00
Pawłowice