Szczepanów - Muchobór 4:0

Relacja

Nienajlepszy mecz w naszym wykonaniu w Szczepanowie

Szczepanów był celem naszego wyjazdu w V kolejce rozgrywek, gdzie mieliśmy stoczyć piłkarski pojedynek z miejscowymi Zjednoczonymi. To miało być nasze pierwsze spotkanie na szczeblu klasy "A". Do tej pory graliśmy ze sobą tylko w klasie "B" w sezonie 1995/1996 (3-0 D, 2-2 W) i w sezonie 1997/1998 (3-1 W, 4-1 D). Tamte pojedynki rozgrywaliśmy w Szczepanowie jeszcze na starym boisku, nasz premierowy pojedynek w klasie "A" graliśmy już na nowym obiekcie z ładną murawą. Zanim przejdę do relacji z meczu jeszcze taka mała dygresja. W relacji z meczu poprzedniej kolejki z Ciechowem pominąłem fakt debiutu w naszych barwach w oficjalnym meczu M. Maciejewskiego, więc teraz nadrabiam tę gafę, witając tego zawodnika na pokładzie WKS Muchobór.

A teraz już o samym pojedynku. Gdy arbiter gwizdkiem oznajmił początek spotkania, nie zdążyliśmy nawet rozpocząć swojego pomysłu na grę w tym meczu, bo gospodarze zresetowali go prawie natychmiast, włączając swój program. Stało się to już w 56 sekundzie gry. Po akcji gospodarzy Bartman tak pechowo wybijał piłkę, że została ona zablokowana przez zawodnika Zjednoczonych, trafiła po nogi kolejnego gracza gospodarzy a ten mając niewiele miejsca do dyspozycji, uderzył z granicy pola karnego na bramkę. Siła tego uderzenia była marna, ale szkopuł tkwi w tym, że piłka wpadła do siatki. Mucha ruszył w prawą stronę, spodziewając się uderzenia właśnie tam. Tymczasem gracz ze Szczepanowa uderzył w przeciwną stronę. Niewykluczone też, że po prostu źle trafił w piłkę, ale efekt był taki , jakiego oczekiwał. Nim więc się mecz rozpoczął na dobre, już musieliśmy odrabiać straty. Gdy na dzień dobry dostaje się taką bombę, niełatwo jest dojść do równowagi. W 3 min. gospodarze wykonywali rzut wolny. Uderzoną z niego piłkę Mucha wybił poza pole karne. W 5 min. sędzia popełnił wielki i niewytłumaczalny błąd, gdy po przerwaniu naszej akcji i odebraniu nam piłki, jeden z zawodników gospodarzy wycofał piłkę z okolic dwudziestego metra od swej bramki do bramkarza a ten piłkę złapał. Główny arbiter oraz asystent na linii w tym momencie mieli klapki na oczach, bo inaczej nie można wytłumaczyć faktu, że nie przerwali gry-czego słusznie domagali się nasi zawodnicy-i gra była kontynuowana. I trzeba powiedzieć, że gra zaczęła nam się układać. Zdecydowanie przycisnęliśmy gospodarzy i to tak, że długimi chwilami nie mogli wyjść z własnej połowy. W 7 min. lewą stroną przedarł się M. Wójcik i przerzucił piłkę na drugą stronę do Półrolniczaka. Naszego zawodnika ubiegł jednak bramkarz łapiąc piłkę. W 9 min. P. Madej po wygraniu pojedynku z dwoma obrońcami z ostrego kąta strzelił w boczną siatkę. W 11 min. bramkarz Zjednoczonych przejmuje piłkę po zablokowanym strzale Luśni z pola karnego. Ten sam zawodnik w 13 min. dośrodkowuje z rzutu wolnego do Staszewskiego, który oddał strzał głową, ale bramkarz piłkę wyłapał. W 14 min. mamy rzut rożny, po chwili piłka ląduje z powrotem za linią końcową i mamy drugi korner, tym razem z drugiej strony. Gdy piłka wpadła w pole karne, głową strzelał Staszewski a obrońcy po raz trzeci wysyłają piłkę poza linię, co oznacza trzeci korner znów po przeciwnej stronie. Po raz trzeci wstrzelona z narożnika piłka wpadła w pole karne gospodarzy, którzy tym razem skutecznie ją wybili poza obręb szesnastki. W 17 min. z wolnego zagrywał piłkę R. Wójcik. Spadła ona w pole karne, gdzieś po drodze odbiła się od kogoś i nikt z naszych zawodników nie zorientował się, w którym kierunku poleciała. W 20 min. powinna paść dla nas bramka. W dogodnej sytuacji znalazł się Luśnia, lecz jego uderzenie zablokował bramkarz a dobijający piłkę Staszewski strzelił obok bramki, chociaż wydawało się to niemożliwe... W 22 min. mamy kolejny rzut rożny. Obrońcy gospodarzy była jednak czujni i piłka wybita przez nich wylądowała na aucie. Dopiero w 23 min. gospodarze opuścili swą połowę, organizując kontrę zakończoną niecelnym strzałem z dystansu. Nasza kontra w 26 min. kończy się centrą Staszewskiego poza linię końcową. W 28 min. niecelnie z dystansu strzelał Półrolniczak. Zaś po strzale P. Madeja w 30 min. obrońcy wybili piłkę na rzut rożny, po którym nad bramką strzelił R. Wójcik. Mieliśmy przewagę, gnietliśmy rywali na ich połowie a bramkę ... strzelili oni. W 35 min. po kolejnym naszym ataku wybili oni piłkę spod swej bramki na lewe skrzydło, tam doszedł do niej zawodnik Zjednoczonych, podciągnął trochę i znalazł się tuż przed polem karnym. Mucha wyszedł z bramki, by skrócić kąt, ale na nic to się zdało, bo uderzona niezbyt mocno na długi słupek piłka wtoczyła się do bramki, co oznaczało że przegrywamy 0-2. Tak oto z naszej przewagi wynikła bramka dla gospodarzy a kolejny wniosek jest taki, że stara, dobra i jak się okazuje skuteczna "laga do przodu" ma się całkiem dobrze. Po raz drugi dostajemy w tym meczu powalający cios w zupełnie nieoczekiwanym momencie, bo wszystko zapowiadało to, że padnie bramka dla nas. A tu nagle wielkie bum !!!Jak tu grać, gdy trzeba się podnieść po drugim nokaucie?Gospodarze takich dylematów nie mieli, ustawiając sobie mecz już na wstępie. W 38 min. po rzucie wolnym ich zawodnik główkował nad poprzeczką. W 41 min. wychodzimy z kontrą. Półrolniczak zostaje jednak zastopowany, chociaż odbyło się to w niezbyt zgodny z przepisami sposób, ale arbiter nie zareagował. Jeszcze w 44 min. na bramkę gospodarzy strzelał P. Madej, piłka została jednak zablokowana przez obrońcę i miejscowi dowieźli do końca pierwszej połowy swoje prowadzenie, na które zasługiwali ze względu na skuteczność, ale z gry to za wiele nie mieli.

Na drugą połowę wyszliśmy bez zmian w składzie. Wiadomo jaki mieliśmy cel do zrealizowania, ale pomysł a wykonanie to dwie różne sprawy. Spróbować jednak należało. W 46 min. na spalonym zostaje złapany P. Madej. Gospodarze w 47 min. wykonywali rzut rożny, po którym strzelili na naszą bramkę. Piłka została zablokowana przez naszych obrońców zaś dobitkę Mucha sparował na rzut rożny. Ten powtórnie wykonany stały fragment gry został skasowany przez Muchę. On także przechwycił piłkę po prostopadłym podaniu w 48 min. Nic jednak nie mógł poradzić w 49 min. , gdy gospodarze wyszli z kontrą i nastąpiła centra z prawej strony. Zawodnik Zjednoczonych przyjął piłkę i mocnym uderzeniem zza pola karnego pokonał Muchę, który nie miał szans, by sięgnąć piłkę uderzoną na wysokości ok. 1 metra. Jest więc 3-0 dla rywali i mecz w tym momencie wydawał się rozstrzygnięty. Ciężko się gra, gdy się widzi walkę, zaangażowanie, stwarza się sytuacje a efektów nie ma. A rywalom? Nawet jak im nie idzie to wychodzi wszystko... Zadowoleni z wysokiego prowadzenia gospodarze nie pchali się już do przodu za wszelką cenę, blokując dostęp do swej bramki. Nam utrudniało to grę, więc przez kilka minut pod bramkami nie działo się praktycznie nic a ciężar gry przeniósł się do strefy między polami karnymi z częstym wykorzystaniem autów. Dopiero w 56 min. pod bramką gospodarzy było goręcej, gdy po rzucie wolnym Luśni obok bramki główkował Bartman. W naszym polu karnym gra nabrała rumieńców w 58 min. także po rzucie wolnym, tym razem dla gospodarzy. Wstrzelona w naszą szesnastkę piłka odbita została przez któregoś z naszych defensorów a próba strzału zawodnika miejscowych zakończyła się efektowną defiladą piłki wzdłuż naszej bramki i wyjściem poza plac gry. W 59 min. Mucha broni strzał z wolnego, mimo tego, że piłka po drodze jeszcze się o kogoś stojącego w polu karnym otarła i zmieniła nieco tor lotu. Bardzo klarowną sytuację na bramkę stwarzamy sobie w 60 min. R. Wójcik wychodzi na czystą pozycję strzelecką, ale za długo zwlekał ze strzałem i obrońcy wybili mu piłkę spod nóg. W 62 min. przeprowadzamy pierwszą zmianę: za P. Madeja wchodzi Sprancel. Nasza akcja w 63 min. kończy się prostopadłym podaniem R. Wójcika w pole karne do wbiegającego tam Staszewskiego. Piłka była jednak zbyt mocno zagrana, bo pierwszy przy niej był bramkarz Szczepanowa i ubiegł naszego zawodnika. Niebezpiecznie pod naszą bramką zrobiło się w 64 min. Po rzucie wolnym dla gospodarzy Mucha odbija piłkę, co powoduje, ze w polu bramkowym powstało zamieszanie, które przerwał gwizdek arbitra, bowiem faulowany był Pastuła. Na bramkę Zjednoczonych strzelał z wolnego Półrolniczak w 65 min. Obrońcy wybili piłkę na korner z którego dośrodkowywał także Półrolniczak i tym razem bramkarz wybił piłkę spod bramki. Ponownie Półrolniczak wystąpił w głównej roli w 67 min. strzelając z wolnego. To było jednak całkowicie nieudane wykonanie stałego fragmentu gry. Słabo lub źle uderzona piłka ledwie się potoczyła w stronę bramki. Jeden z naszych byłych zawodników o takim strzale powiedziałby: "Żenuaa". Do kolejnego rzutu wolnego dla nas w 68 min. podszedł R. Wójcik. Uderzenie było celne, ale co z tego, jak piłkę złapał bramkarz. Ale i to było małe pikuś przy tym, co zrobił Staszewski w 69 min. Udowodnił, że niemożliwe istnieje. Po kiksie obrońcy przejął piłkę i znalazł się sam na sam z bramkarzem. Objechał go przepisowo i mając przed sobą do dyspozycji całą szerokość i wysokość pustej bramki mógł jeszcze do niej kawałek podbiec, ale strzelił od razu i po prostu do niej nie trafił, posyłając piłkę obok słupka. Jeśli nie strzela się z takich sytuacji to nie ma co marzyć choćby o bramce honorowej. Ten sam zawodnik stanął przed kolejną szansą na bramkę w 71 min. Tym razem nasz pomocnik zrobił wszystko jak trzeba, ale bramkarz gospodarzy zrobił to, od czego jest na boisku, broniąc strzał naszego zawodnika, po którym piłka wyszła na rzut rożny. Po raz drugi w tym meczu sędziemu opadły klapki na oczy i nakazał wznowić grę od bramki, zamiast odgwizdać korner, co rzecz jasna ponownie wzbudziło nasze protesty. Gdyby piłka wyszła na róg po jakimś wielkim zamieszaniu, to jeszcze można by to było zrozumieć, ale w żeby nie zobaczyć tego w tak klarownej sytuacji?Glukoza mu spadła i zapadł w śpiączkę czy co?? Gramy dalej. W 72 min. obok bramki strzela głową Sprancel. W 73 min. za Łazowskiego wchodzi Pawłowski. Miejscowi pod naszą bramką zawitali w 76 min. , gdy po rzucie wolnym zyskali rzut rożny. Nic jednak po nim nie zdziałali. Ich bramkarz w 78 min. obronił strzał zza pola karnego, jaki oddał Maciejewski. Po rzucie rożnym dla Zjednoczonych w 79 min. wychodzimy z kontrą, lecz nie finalizujemy jej, bowiem piłkę Sprancelowi zgarnął sprzed buta bramkarz. Ostatnią zmianę robimy w 81 min. Lewandowski wchodzi za Bartmana. Po rzucie wolnym Luśni w 83 min. obok bramki główkuje R. Wójcik, choć i tak trzeba wyrazić uznanie dla niego, że do tej piłki w ogóle doszedł w asyście obrońców. Nie strzelamy bramki mając na to kilka okazji, wiec prawem równowagi w przyrodzie bramkę straciliśmy w 86 min. Po akcji lewym skrzydłem gospodarze zacentrowali w nasze pole karne, Mucha nie sięgnął piłki, zawodnik ze Szczepanowa uderzył piłkę głową, mucha próbował ja wybić, ale mu się to nie udało, piłka trafiła w słupek, próbował ja zablokować któryś z naszych obrońców, ale nie udało mu się to i gracz Zjednoczonych z bliska uderzył piłkę po raz drugi głową, tym razem kierując ją do siatki, ustalając wynik na 4-0. Porażka stała się faktem. Jeszcze w 88 min. Półrolniczak znalazł się na spalonym i to był koniec emocji w tym spotkaniu.

Przegrywamy 0-4 i najgorsze jest to, że z gry na taki wynik nie zasłużyliśmy. Dla kogoś, kto tego meczu nie oglądał, wynik sugerowałby dużą przewagę gospodarzy a tak przecież nie było. Gospodarze nic wielkiego nie pokazali, za to do bólu byli skuteczni. Punkty przyznaje się jednak nie za wrażenie, ale za efekt bramkowy. Do tej pory w każdym meczu strzelaliśmy choćby jedną bramkę. Teraz ta sztuka nam się nie udała, mimo, że okazje ku temu były. Trudno się pozbierać po takim meczu, w którym było wiele walki, zaangażowania, wysiłku i serducha zostawionego na boisku a efektu nie było. No i kierownik drużyny miał popsuty jubileusz 600 meczu w tej roli. Za tydzień mecz z liderem i ciężko mówić o tym, by jakieś punkty zgarnąć. Ale spróbować można. Zawsze.


S.O.S czyli Słówko O Sędziowaniu

Z założenia trójka arbitrów powinna widzieć więcej niż pojedynczy rozjemca. Takie jest założenie. Życie pokazało jednak w tym meczu, że można sędziować i z zamkniętymi oczami. Żeby nie widzieć dwóch tak wyrazistych i nieskomplikowanych w ocenie sytuacji , jak ta z podaniem do własnego bramkarza i wybiciem piłki na rzut rożny?Mniemam, że arbiter zdaje sobie sprawę, że takie decyzje naturalną koleją rzeczy rodzą podejrzenia wobec arbitra. Jakie podejrzenia?To zapewne też wie. Dziwił też brak konsekwencji w dzieleniu kartkami. Jeśli Pastuła(który podczas interwencji trafia najpierw w piłkę i tę piłkę ma pod nogą a rywal nadziewa się na niego) dostaje za to żółtą kartkę, to gracz Szczepanowa za faul na środku boiska na Staszewskim, którego z impetem wysadził w powietrze trafiając go w nogę, tym bardziej zasłużył na "żółtko". A takowego nie dostał. A co by było, gdyby arbiter odgwizdał rzut wolny za podanie do bramkarza i po tym rzucie wolnym padłaby bramka wyrównująca?Nie twierdzę, że arbiter wypaczył wynik spotkania, bo to by było nadużycie. Bo równie dobrze tego wolnego byśmy nie wykorzystali. Ale (przy założeniu, że tego wolnego jednak byśmy wykorzystali) mecz mógłby się potoczyć zupełnie inaczej.


BLUE MOUNTAIN

Komentarze


~Gość

Nie dodano jeszcze żadnego komentarza.
Nie czekaj na innych, napisz!

Poprzedni mecz


8 Kolejka
Wrocław: Klasa A Grupa I
KS Pogoń Miękinia
MIĘK
4:2
MUCH
(2:2)

Następny mecz


9 Kolejka
Wrocław: Klasa A Grupa I
LZS Osiek
OSIE
20 paź
MUCH
13:00

Poprzednia kolejka


8 Kolejka
Wrocław: Klasa A Grupa I
sobota, 12 października
Marszowice
1:7
Solna
Brzeg Dolny
3:0
Brzezina
Ciechów
2:4
Lubiąż
Szczepanów
5:3
Pietrzykowice
Smolec
3:0
Osiek
Miękinia
4:2
Muchobór
Bogdaszowice
3:0
Orzeszków

Następna kolejka


9 Kolejka
Wrocław: Klasa A Grupa I
sobota, 19 października
Lubiąż
19 paź 15:00
Szczepanów
Pietrzykowice
19 paź 15:00
Smolec
Solna
19 paź 15:00
Ciechów
Orzeszków
19 paź 16:00
Brzeg Dolny
Osiek
20 paź 13:00
Muchobór
Miękinia
20 paź 15:00
Bogdaszowice
Brzezina
20 paź 15:00
Marszowice