Lubiąż - Muchobór 4:0

Relacja

Mecz VII kolejki rozgrywek mieliśmy zagrać w Lubiążu z tamtejszą Odrą. Rywal ten nigdy nam "nie leżał", więc o optymizm było trudno. Na dodatek mieliśmy tylko jednego rezerwowego co z góry ograniczało pole manewru.

Jak mozna sie było spodziewać, gospodarze od razu przystąpili do ataku. Już w 2 min. Lewandowski popełnia błąd, tracąc piłkę przed polem karnym, ale zdołalismy zablokować strzał zawodnika gospodarzy. W 4 min. po kontrze Odry Wartanowicz broni strzał oddany z pola karnego a odbita piłkę Lewandowski skierował na rzut rożny. W 5 min. tracimy bramkę "z niczego". Najmniejszy zawodnik na boisku, liczący sobie zaledwie 16 lat, oddał strzał zza pola karnego. Wartanowicz stojący na linii bramkowej piłkę złapał w przysiadzie i gdy wydawało się, że jest po strachu, śliska piłka prześliznęła mu się między rękoma i pod nogami wtoczyła się poza linię bramkową (przed meczem padał deszcz i stąd śliskość piłki, która czasem wyczyniała dziwne harce). Taki poczatek spotkania mocno deprymuje, a gospodarze poszli za ciosem. W 7 min. łapiemy ich na spalonym. W 8 min. Wartanowicz uprzedza w dojściu do prostopadle zagranej piłki zawodnika Odry. W 10 min. po raz drugi łapiemy gospodarzy na spalonym. W 11 min. gospodarze oddali silny strzał z dystansu, który na dwz takty broni Wartanowicz. Kolejny spalony miejscowych zdarzył im się w 14 min. Obok bramki strzelał głową Grzegorzewski w 15 min. Po rzucie wolnym w 18 min. dla gospodarzy ponownie łapiemy ich na spalonym. W 19 min. strzał z wolnego w wykonaniu gracza z Lubiąża kończy się spadnięciem piłki na siatkę z tyłu bramki. W 20 min. z wolnego strzela Luśnia a piłkę wyłapuje bramkarz. W 22 min. Wartanowicz broni na raty strzał zza poola karnego. Zaś dośrodkowanie zawodnika z Lubiąża w 23 min. ląduje poza linią końcową. W 24 min. Pastuła otrzymuje żółtą kartkę za złapanie wpół uciekającego mu zawodnika, co daje gospodarzom rzut wolny. Gdyby zawodnik gospodarzy wychodził sam na sam z Wartanowiczem, bez obecności innych obrońców, Pastuła zobaczyłby czerwony kartonik. Ze wspomnianego wcześniej wolnego gospodarze strzelili ponad bramką. W 26 min. gospodarze mieli rzut rożny, zakończony bardzo niecelnym strzałem głową. Bramkarz Odry w 28 min. wyłapuje centrę Luśni. W 30 min. po naszej akcji, na bramkę Odry strzela R. Wójcik. Bramkarz piłkę zdołał zbić w bok, gdzie doszedł do niej Sprancel i z ostrego kąta strzelił na bramkę, ale piłka w jej kierunku nie poleciała tylko wyszła na aut z drugiej strony boiska. W 34 min. bramkarz uprzedza w dojściu do piłki Sprancela, któremu zagrywał Grzegorzewski. W 35 min. niewiele brakowało nam do zdobycia wyrównującej bramki, gdy po strzale Sprancela oddanym z dystansu po murawie, piłkę z linii bramkowej wybił obrońca Odry. W 38 min. gospodarze wykonywali rzut rożny bez zagrożenia naszej bramki a w 39 min. łapiemy ich na spalonym. W 40 min. Luśnia wykonywał rzut wolny, po rozegraniu którego na bramkę Odry strzelał Sprancel a piłka trafifszy w jednego z obrońców, wyszła na korner. Z narożnika piłkę wyekspediował w pole karne Luśnia a zamykający akcję na dalszym słupku Pastuła uderzył piłkę głową a ta minęła słupek bramki o centymetry. W 42 min. Wartanowicz broni na rzut rożny strzał z dystansu. Na zakończenie pierwszej połowy Luśnia wykonywał rzut rożny, ale nikt z naszych zawodników nie dotarł do piłki, którą przejęli obrońcy Odry. Po chwili arbiter zagwizdał po raz ostatni w pierwszej połowie i zespoły zeszły do szatni. Sytuacja nie jest dla nas za wesoła. Przegrywamy, mimo tego, że od rywali nie odstajemy. Maja oni więcej z gry, dłużej utrzymują się przy piłce, ale pod bramką za wiele zagrożenia nie stworzyli.

Bez zmian wychodzimy na drugą połowę pojedynku. W 48 min. bramkarz gospodarzy łapie dośrodkowanie R. Wójcika. W 51 min. nad naszą bramka przelatuje piłka po strzale z dystansu. W 52 min. na bramkę Odry strzela Kasparevych, ale nie był to strzał, który zaskoczyłby bramkarza. W 53 min. M. Wójcik zagrywa piłkę na dobieg do Sprancela, którego uprzedza bramkarz. W 55 min. gospodarze wyprowadzają kontrę. Ich zawodnik(strzelec pierwszej bramki) dostał piłkę i był sam na sam z Wartanowiczem. Minął go i strzelił do "pustaka". Problem w tym, że ów zawodnik był na wyraźnym spalonym, którego w ogóle nie zasygnalizował sędzia boczny. Noale jak miał go zasygnalizować, jeśli w momencie podania boczny arbiter dopiero dobiegał do miejsca, na wysokości którego piłkę otrzymał zawodnik Odry, znajdujący się poza linią naszej obrony, którą wyznaczał stojący przed graczem Odry Lewandowski. Nasz zawodnik zwrócił arbitrowi uwagę, że był spalony a boczny po prostu źle był ustawiony i nie zdążył za akcją. W odpowiedzi usłyszał, że to jest dopiero czwarty mecz tego bocznego i że dopiero nabiera on doświadczenia. Drogo nas kosztuje nauka tego arbitra, bo główny sędzia bramkę uznaje i przegrywamy 0-2. W tej sytuacji nasze szanse na uzyskanie dobrego wyniku, jakim byłby dla nas remis, stają się iluzoryczne. Dokońca spotkania jest jeszcze sporo czasu, lecz odrobienie dwóch bramek straty to zadanie raczej z gatunku tych niemożliwych do wykonania. Ale próbujemy. W 61 min. Sprancel urywa się obrońcom i oddaje strzał z dość niewygodnej pozycji. Bramkarz Odry zdołał sparowac piłke na rzut rożny. W 62 min. Luśnia zatrudnia golkipera Lubiąża strzałem z dystansu. Przeprowadzamy zmianę w 65 min. -za Kasparevycha wchodzi Rapior. W 68 min. po akcji Sprancela mamy 2 rzuty rożne następujace po sobie, ale z dwóch różnych narożników. Nic one nam jednak nie przyniosły. W 70 min. łapiemy gospodarzy po raz kolejny w meczu na spalonym. Po rzucie rożnym w 73 min. gospodarze oddają niecelny strzał głową. Natomist w 77 min. po rzucie wolnym, jaki rozegrali nasi rywale, nastąpił niecelny strzał zza pola karnego. W 79 min. Lusnia wrzucił z rzutu wolnego piłkę w pole karne gospodarzy. Do piłki jednak nie zdążyli trzej nasi zawodnicy, mimo, ze wyprzedzili oni obrońców w wyścigu do futbolówki. Ta jednak tuż koło słupka wyszła poza pole gry. W 81 min. gospodarze rozegrali rzut rożny, zwieńczony strzałem ponad poprzeczką. W 85 min. za bardzo podchodzimy do przodu, na dodatek tracimy piłkę, co stwarza gospodarzom okazję do kontry. Wartanowicz zawahał się z wyjściem z bramki, M. Wójcik wracający pod swą bramkę nie zdążył z interwencją (mógłby ewentualnie faulować gracza Odry, ale to oznaczałoby czerwoną kartkę, co osłabiłoby zespół w tym i w kolejnych spotkaniach i co przy stanie 0-2 nie miałoby sensu). Zawodnik Odry wyszedł więc sam na sam z Wartanowiczem, minął go i strzelił do opouszczonej bramki. Przegrywamy więc 0-3 i jest już po meczu. Gospodarze w 89 min. podwyższyli prowadzenie na 4-0 po niefortunnej interwencji Mateuszczaka, który chcąc wybić piłkę głową odbił futbolówkę tak, że skierował ją w na środek tuż przed naszym polem karnym. Na dodatek prosto pod nogi rywala, który z tego prezentu skorzystał i strzelił czwartą bramkę dla swej drużyny. Nie minęło wiele czasu i arbiter zakończył mecz.

Przegrywamy, mimo walki i zaangażowania. Tracimy cztery bramki: dwie po własnych błędach, jedną po niefortunnej interwencji bramkarza i jedną, którą wpisać można na konto sędziów. Nic nam się nie wiedzie, nic nie chce wpaść do sieci, mimo tylu okazji. Każda seria kiedyś się kończy, więc i nasza skończyć się musi. Kiedy?Tego nie wie nikt...


S.O.S czyli Słówko O Sędziowaniu

Podobnież mecz miał prowadzić jeden arbiter z powodu braku obsad. Było zaś ich trzech. Podobnież zostali "wypożyczeni" ze strefy legnickiej DZPN. O jednym z liniowych mowa jest w relacji. Główny arbiter miał też jeden moment w którym się nie popisał. W drugiej połowie zawodnik gospodarzy był faulowany i była mu udzielana pomoc na boisku. Zgodnie z przepisami po udzieleniu pomocy zszedł z boiska, by po chwili wejść na nie i powrócić do gry samowolnie, czyli niezgodnie z przepisami, bo zezwolenia na powrót do gry udziela główny arbiter. Zgłaszaliśmy to arbitrowi głównemu, zgłaszał to także liniowy(ten, który sędziował swój czwarty mecz) . A co zrobił główny?Nic!!!Zamiast pokazać gościowi żółtą kartkę, zaakceptował jego wejście na boisko. Po meczu zaś przyznał, ze powinien pokazać żółta kartkę temu zawodnikowi. Dlaczego więc tego nie zrobił???Spaprał tym samym dobre wrażenie, jakie można było odnieść obserwując jego pracę na boisku. Dawał pograć, mimo kilku ostrych wejść z obu stron. A "wyłożył" się na tak oczywistej sprawie.


TWO MOONS

Komentarze


~Gość
~Gość W powyższym tekście nie ma nic na temat tego,że wtopa arbitra mogłaby miec wpływ na wynik koncowy
4 tyg temu
~Gość Arbiter wtopił, przełożenia na wynik końcowy i tak to nie miało
4 tyg temu

Poprzedni mecz

37 0

9 Kolejka
Wrocław: Klasa A Grupa I
LKS Ciechów
MUCH
2:5
CIEC

Następny mecz


12 Kolejka
Wrocław: Klasa A Grupa I
Zorza Pęgów
PEGO
31 paź
MUCH
15:00

Poprzednia kolejka


11 Kolejka
Wrocław: Klasa A Grupa I
sobota, 24 października
Bielany Wr. II
7:1
Orzeszków
Lubiąż
2:0
Pęgów
Ciechów
3:3
Krzelów
Muchobór
22 lis 12:00
Brzeg Dolny
Osiek
2:0
Szczepanów
Pietrzykowice
24 paź 13:00
Smolec
Miękinia
22 lis 12:00
Rakoszyce
Miłcz
25 paź 14:00
Bogdaszowice

Następna kolejka


12 Kolejka
Wrocław: Klasa A Grupa I
sobota, 31 października
Miłcz
31 paź 13:30
Pietrzykowice
Rakoszyce
31 paź 13:30
Osiek
Brzeg Dolny
31 paź 13:30
Ciechów
Bogdaszowice
31 paź 13:30
Krzelów
Pęgów
31 paź 15:00
Muchobór
Orzeszków
31 paź 13:30
Miękinia
Smolec
31 paź 14:00
Bielany Wr. II
Szczepanów
31 paź 18:00
Lubiąż