Bogdaszowice - Muchobór 7:4

Relacja

Terminarz gier tak się dla nas ułożył, że wypadły nam dwa mecze wyjazdowe pod rząd. Ten drugi rozegrać mieliśmy z Ambrozją Bogdaszowice. Po kilku dniach opadów i zimna pogoda się zlitowała i w sobotnie popołudnie mieliśmy bardzo dobre warunki do gry.

W naszej ekipie debiutował na bramce Tomasz Bąkowski, który stanął między słupkami pod nieobecność Wartanowicza. Po pierwszym gwizdku sędziego, gospodarze od razu zaatakowali. Już w 1 min. łapiemy ich na spalonym. W 4 min. strzelają z wolnego w boczną siatkę. W 5 min. nasz bramkarz łapie strzał oddany po murawie zza pola karnego. Nasza kontra w 7 min. kończy się spalonym Ciesiaka. Niestety, w 8 min. tracimy bramkę po kontrze gospodarzy. Z naszej prawej strony została wstrzelona piłka w pole karne, rzucił się do niej Bąkowski, ale ta przeszła mu nad rękoma (choć nieco zdołał ją trącić) i przeleciała na dalszy słupek, gdzie zrobiło się zamieszanie a najszybciej w nim odnalazł się zawodnik Ambrozji z bliska pakując piłkę do siatki. Przegrywamy, więc trzeba dążyć do odrobienia strat. W 9 min. po naszej kontrze zawodnik gospodarzy wybija piłkę na rzut rożny, co pokazał też i arbiter liniowy, zaś gospodarze zaczęli się ustawiać we własnym polu karnym, by bronić się przed zagrożeniem z rzutu rożnego. Ale nic z tego, bo sędzia główny walnął klopsa jak łysy grzywką o kant kuli i pokazał, że gra wznowiona będzie... . z linii pięciu metrów. Słońce co prawda mocniej grzało, ale żeby aż tak?W 13 min. gospodarze wykonywali rzut rożny, po którym wybijamy piłkę poza pole karne. W 17 min. przegrywamy 0-2 a bramka ta to prezent dla gospodarzy od arbitra liniowego, który nie zdążył za akcją i zawodnik Ambrozji będący na bardzo widocznym spalonym wyszedł sam na sam z naszym bramkarzem i strzelił do siatki. Na nic zdały się protesty, bo bramka została uznana. Przy takim wyniku i takich okolicznościach straty bramki o mobilizację jest bardzo trudno. Ale próbujemy. W 20 min. obok bramki strzela z wolnego Luśnia. W 21 min. strzał gospodarzy trafia w boczną siatkę. W 23 min. miejscowi maja dwa rzuty rożne pod rząd, ale nie dajemy się zaskoczyć. Niecelny jest strzał zawodnika z Bogdaszowic oddany z pola karnego w 24 min. W 25 min. przed szansą na strzelenie bramki znalazł się Idowski. Piłka odnalazła go w polu karnym gospodarzy, ale po odbiciu się od murawy znalazła się na takiej wysokości, że na strzał nogą było za wysoko, zaś na główkę za nisko i zanim Idowski opanował piłkę, byli już przy nim obrońcy. Musimy przeprowadzić zmianę w 26 min. bowiem kontuzji doznał Pastuła (w dość nietypowy sposób, bowiem podczas interwencji zderzył się z Grzegorzewskim) i zastąpił go W, Madej. W 28 min. gospodarze po strzale zza pola karnego trafiają w słupek. Po rzucie wolnym dla Ambrozji w 29 min. tracimy trzecią bramkę. Nasz bramkarz próbował interweniować, lecz za późno zobaczył piłkę spadającą pod poprzeczkę. Chciał ją podbić, ale zabrakło mu kilku centymetrów i ocierając się o czubki rękawic piłka wpadła do siatki. Wpływ na to mogło mieć też i słońce, które świeciło akurat z tej strony, z której nadlatywała piłka. Przy takim wyniku, mecz był w zasadzie rozstrzygnięty, chociaż w ubiegłym sezonie przegrywaliśmy w Bogdaszowicach 0-3 i wyciągnęliśmy remis 3-3. W 34 min. łapiemy gospodarzy na spalonym. Nad bramką gospodarzy strzela zza pola karnego R. Wójcik w 35 min. , choć mógł i powinien lepiej się złożyć do tego strzału. Akcja gospodarzy w 37 min. przynosi im czwartą bramkę. Zawodnik Ambrozji strzelił z pola karnego w okienko na dalszym słupku, przepychając się wcześniej z naszymi obrońcami. Przy tej akcji zabrakło asekuracji z tyłu, ale było już po fakcie. W 38 i 40 min. gospodarze strzelają z rzutów wolnych obok naszej bramki. W 43 min. interweniować już musiał Bąkowski, pewnie chwytając piłkę uderzoną z wolnego. W 44 min. okazało się, że obrona gospodarzy monolitem jednak nie jest a i bramkarz ma niepewne interwencje. Idowski zagrał w tempo i w punkt do Sprancela, ten ruszył na bramkę i oddał strzał. Bramkarz gospodarzy piłkę obronił ale i wypuścił, dopadł do niej Sprancel, który podążył za swym strzałem i skierował ją do siatki, przerywając w ten sposób naszą strzelecką niemoc trwającą pięć spotkań, w sumie 523 minuty. Wynik co prawda jest niekorzystny, ale już inaczej wygląda. Nie trzeba też tłumaczyć, że strzelona bramka dodaje wiary we własne możliwości. Gospodarze podrażnieni straconą bramką chcieli odpowiedzieć podobnie i przeprowadzili kontrę, zakończoną strzałem zza pola karnego obronionym przez Bąkowskiego na rzut rożny. Nic się jednak po nim nie wydarzyło i chwilę potem arbiter zakończył pierwszą połowę.

Drugą odsłonę rozpoczynamy bardzo dobrze. W 46 min. Luśnia wstrzeliwuje piłkę z wolnego w pole karne gospodarzy, jedn z obrońców wybił piłkę poza pole karne, gdzie dopadł do niej R. Wójcik i od razu uderzył na bramkę. Piłka trafiła do siatki, mimo interwencji bramkarza Ambrozji i tym samym przegrywamy 2-4, co już lepiej wygląda. W 48 min. nasz bramkarz łapie prostopadłe podanie w nasze pole karne. W 49 min. Grzegorzewski zatrudnił bramkarza gospodarzy, wstrzeliwując piłkę w ich pole karne. W 50 min. zawodnik Ambrozji jest na spalonym. W 51 min. po naszym rzucie rożnym strzelał głową Idowski i niewiele mu zabrakło, by piłka wpadła do siatki a nie obok bramki. Kontrę miejscowych w 53 min. przerywa nasz bramkarz rzutem pod nogi napastnika, wyłuskując mu w ten sposób piłkę. W 55 min. po naszej kontrze Sprancelowi ucieka spod nogi piłka i gospodarze ruszyli ze swoją kontrą. Ich zawodnik "na desancie" otrzymał piłkę i wyglądało na to, że jest na spalonym. Ale arbiter liniowy(tym razem po drugiej stronie) chorągiewki nie podniósł, co wykorzystał zawodnik Abmrozji, strzelając obok Bąkowskiego do siatki. Przezywamy trudne chwile, bo w 56 min. gospodarze strzelają z wolnego a Bąkowski piąstkuje piłkę poza pole karne, zaś w 58 min. ich strzały obijają słupek a po chwili poprzeczkę. W 59 min. na spalonym zostaje złapany R. Wójcik. W 60 min. z pojedynku sam na sam zwycięsko wychodzi nasz bramkarz. W 63 min. po akcji duetu Ciesiak-R. Wójcik, ten drugi wykłada piłkę do strzału Galasowi, który strzela mocno, tyle, ze nad bramką. Niewykorzystane sytuacje się mszczą i znalazło to potwierdzenie w 64 min. , gdy po kontrze gospodarzy ich zawodnik z bliska pokonuje Bąkowskiego i jest 6-2 dla miejscowych. W 70 min. gospodarze strzelają z wolnego nad nasza bramką. Korzystając z przerwy w grze przeprowadzamy zmianę-za Grzegorzewskiego wchodzi P. Madej. Siódmą bramkę tracimy w 71 min. po centrze z prawej strony w pole karne, gdzie zupełnie bez opieki został zostawiony gracz Bogdaszowic, który strzałem z bliska pokonał Bąkowskiego. W 72 min. na boisku pojawił się Rapior w miejsce Ciesiaka. Na siódmą bramkę gospodarzy odpowiadamy także bramką a jej strzelcem jest Sprancel, który po przepychance z obrońcą, zabrał mu piłkę i z dość ostrego kąta huknął na bramkę po długim rogu. Bramkarz gospodarzy rzucił się do piłki, ale nie sięgnął jej i poprawiamy w ten sposób wynik na 3-7. W 75 min. z boiska musi zejść po kolejnym faulu M. Wójcik, najbardziej sponiewierany przez rywali zawodnik naszej drużyny. W jego miejsce wchodzi debiutant Charabin. W 76 min. pod naszą bramka potwornie się zakotłowało, na szczęście nasz bramkarz wykazał się sprytem i czujnością , przejmując piłkę spod gąszczu nóg. W 78 min. po kontrze miejscowych piłkę z linii bramkowej wybija Galas. Kontrę gospodarzy w 79 min. efektownym i skutecznym wślizgiem stopuje Charabin. Przeprowadzamy kolejną zmianę i na boisku pojawił się Pawłowski, zmieniając Idowskiego. W 80 min. zagotowało się na naszej ławce rezerwowych po tym, jak arbiter odgwizdał spalonego Sprancelowi, który na tym spalonym w ogóle nie był!!!Gdy piłka była zagrywana do Sprancela, ten był przed obrońcą Ambrozji. Chcąc złapać Sprancela na spalonym, obrońca stanął w miejscu, licząc na to, ze Sprancel go wyprzedzi. Przeliczył się jednak, bo Sprancel do piłki ruszył wtedy, gdy obrońca gospodarzy stanął w miejscu. Nasz zawodnik wybiegł zza pleców stojącego obrońcy i pognał z piłką przy nodze na bramkę rywali, wychodząc sam na sam z bramkarzem. Ale tę akcję przerwał gwizdek sędziego, oznajmujący , że był spalony. Oczywiście mocno protestowaliśmy przeciw tej decyzji, zaś sędzia zarzucił nam, że kłamiemy, mówiąc, że spalonego nie było, bo on widział, że był. Już samym stwierdzeniem, że widział skłamał, bo był za tą akcją jakieś 30-35 metrów z tyłu, więc jak mógł widzieć tego urojonego spalonego???Widocznie jednak się zreflektował, że walnął następnego klopsa, bo w ramach swoistych "przeprosin" w 82 min. odgwizdał spalonego gospodarzom, którego oczywiście nie było i o co słusznie mieli pretensje do niego gospodarze. W 85 min. po naszej akcji okazję na zdobycie bramki miał P. Madej, ale fatalnie strzelił obok bramki a miał czas i miejsce na to, by zrobić to lepiej i skuteczniej. Bramka dla nas padła minutę później. Z wolnego dośrodkowywał Luśnia a obrońca gospodarzy piękną i celną główką pokonał swojego bramkarza. Gospodarze odpowiedzieli w 87 min. strzałem nad naszą bramką. W 88 min. ostatnia nasza zmiana-Kasparevych zastępuje Galasa. W 90 min. jeszcze zagroziliśmy bramce Ambrozji. Z wolnego dośrodkowywał Luśnia, piłkę przejął z boku bramki Rapior i oddał z ostrego kąta strzał nad poprzeczką, celując na dalszy słupek. Może więcej pożytku byłoby, gdyby piłkę zagrał po murawie w pole bramkowe, bo tam było kilku naszych zawodników, no ale to już tylko gdybanie. Po chwili sędzia zakończył mecz, kolejny przegrany, ale już z bramkami z naszej strony. Oby to byŁ zwiastun przełamania. Od czegoś zawsze coś się zaczyna i tak krok po kroku do przodu.


S.O.S czyli Słówko O Sędziowaniu

Gdy trójka sędziów wyszła na murawę, wyglądali tak, jakby dziadek przyjechał z wnuczkami na mecz. Jak sie okazało po meczu, jeden z bocznych prowadził zawody po raz drugi. To właśnie on nie zasygnalizował spalonego przy drugiej bramce dla gospodarzy. Bał sie sam podjąć najprostszej decyzji takiej jak wskazanie, komu należy się piłka po wybiciu jej na aut. Parokrotnie dopiero po gwizdku arbitra głównego sygnalizował zaistniałą sytuację. Nie wróżę długiej przygody z gwizdkiem i chorągiewką temu arbitrowi. Nie ma do tego predyspozycji i nie czuje gry. A jak pojedzie gdzieś, gdzie kibice od początku tworzą presję to po prostu się spali. Główny arbiter też strzelił co najmniej 3 poważne klopsy, co nie powinno mieć miejsca. Bartman ujrzał za faul żółtą kartkę (słusznie), ale kilka minut wcześniej o wiele ostrzej został sfaulowany przez zawodnika Ambrozji M. Wójcik i zamiast żółtej kartki była tylko pogadanka wychowawcza. Czyli brak konsekwencji i gradacji przewinienia.


DAPPLED HORSE

Komentarze


~Gość

Nie dodano jeszcze żadnego komentarza.
Nie czekaj na innych, napisz!

Poprzedni mecz

37 0

9 Kolejka
Wrocław: Klasa A Grupa I
LKS Ciechów
MUCH
2:5
CIEC

Następny mecz


12 Kolejka
Wrocław: Klasa A Grupa I
Zorza Pęgów
PEGO
31 paź
MUCH
15:00

Poprzednia kolejka


11 Kolejka
Wrocław: Klasa A Grupa I
sobota, 24 października
Bielany Wr. II
7:1
Orzeszków
Lubiąż
2:0
Pęgów
Ciechów
3:3
Krzelów
Muchobór
22 lis 12:00
Brzeg Dolny
Osiek
2:0
Szczepanów
Pietrzykowice
24 paź 13:00
Smolec
Miękinia
22 lis 12:00
Rakoszyce
Miłcz
25 paź 14:00
Bogdaszowice

Następna kolejka


12 Kolejka
Wrocław: Klasa A Grupa I
sobota, 31 października
Miłcz
31 paź 13:30
Pietrzykowice
Rakoszyce
31 paź 13:30
Osiek
Brzeg Dolny
31 paź 13:30
Ciechów
Bogdaszowice
31 paź 13:30
Krzelów
Pęgów
31 paź 15:00
Muchobór
Orzeszków
31 paź 13:30
Miękinia
Smolec
31 paź 14:00
Bielany Wr. II
Szczepanów
31 paź 18:00
Lubiąż