Muchobór - Różanka 2:2

Relacja

W V kolejce rozgrywek podejmowaliśmy na własnym boisku ekipę Różanki Wrocław. Z drużyną tą spotykaliśmy się tylko sparingowo i dziś miał to być nasz pierwszy mecz o ligowe punkty. Goście, podobnie jak i my, spadli w ubiegłym sezonie z klasy „A”. W obecnych rozgrywkach plasują się w ścisłej czołówce tabeli i należą z pewnością do ekip, które walczyć będą o najwyższe cele. Zapowiadał się więc trudny mecz, o ile są jakieś łatwiejsze, bo jeśli to nie przeciwnik postawi trudne warunki to sami sobie też nieźle potrafimy skomplikować boiskowe życie. Kadra meczowa była dziś nieco przetrzebiona przez nieobecności, ale takie są uroki amatorskiego futbolu. Miłą niespodziankę sprawiła aura, bowiem warunki do gry były idealne. Wypadało tylko dobrze zaprezentować się piłkarsko na murawie i w dobrych humorach zakończyć rywalizację.

Mecz rozpoczął się ostrożnie z obu stron. Ale w 2 min. tracimy w prosty sposób piłkę z naszej prawej strony i goście przeprowadzili kontrę. Na nasze szczęście zawodnik Różanki bardziej skupił się na sile strzału niż na jego precyzji i piłka poszybowała nad poprzeczką. W odpowiedzi w 5 min. Skórczak oddaje mocny strzał z boku pola karnego, który bramkarz gości wybronił co prawda „na dwa takty”, ale za to skutecznie. W 7 min. goście wykonywali rzut rożny, piłka wpadła w nasze pole karne, było trochę zamieszania i na tym się skończyło. My swój pierwszy rzut rożny wykonywaliśmy w 8 min. (konkretnie uczynił to R. Wójcik) z podobnym skutkiem co goście. W 12 min. pod naszą bramką zrobił się kocioł, z którego narodziła się kontra zakończona przez Staszewskiego strzałem z dość ostrego kąta obok słupka. W 19 min. Skórczak stoczył heroiczną walkę o górną piłkę z dwoma obrońcami, opanował futbolówkę i nawet zdołał oddać strzał zza pola karnego, mimo „siedzących” mu wciąż na plecach obrońców. Strzał był mocny ale też i za wysoko mierzony. Obok bramki przeleciała piłka po uderzeniu z dystansu R. Wójcika w 22 min. Inne rozwiązanie wybrał w 25 min. Grzegorzewski, posyłając piłkę na bramkę przyjezdnych czymś w rodzaju skrzyżowania strzału i lobu. Piłka spadła jednak na tyłach bramki. W 27 min. zza pola karnego strzelał A. Różycki, ale bramkarz bez problemu złapał piłkę i rozpoczął kontrę gości, zakończoną strzałem ponad bramką. W 28 min. Nowotny wybijał piłkę z „piątki” i zrobił to tak niefortunnie, że trafiła ona pod nogi zawodnika Różanki a po chwili opieczętowała poprzeczkę naszej bramki a dobitkę zza pola karnego Kalemba wybronił na rzut rożny. Po jego wyegzekwowaniu nasi obrońcy z powrotem wybili piłkę poza linię końcową, co oznaczało rzut rożny, tyle, że z drugiej strony. Wybitą z niego piłkę po raz trzeci kierujemy na rzut rożny, tym razem bez zmiany narożnika. Widocznie ta zabawa spodobała się naszym obrońcom, bo piłka wybita z trzeciego kornera znów wylądowała za ich przyczyna znów wylądowała poza linia końcową. Czyli czwarty rzut rożny i trzeci pod rząd z tego samego narożnika. Na nasze nieszczęście goście zmienili egzekutora i do czwartego kornera podszedł inny zawodnik. Posłał on z narożnika dokładną piłkę w pole karne a tam jego kolega z drużyny idealnie wyszedł w powietrze i celnym uderzeniem głową skierował piłkę do siatki. I tak oto niefart Nowotnego przy wybiciu „piątki” spowodował ciąg zdarzeń niezbyt dla nas korzystnych a na końcu wręcz fatalnych, bo tracimy bramkę i od 29 min. przegrywamy 0-1. Teraz musimy odrobić straty i zarazem nie dać się zaskoczyć po raz drugi. W 30 min. Skórczak po przepychance z obrońcami strzela nad bramką gości. W 32 min. sędzia odgwizdał rzut wolny dla gości. Kalemba ustawił mur, sędzia dał sygnał gwizdkiem a zawodnik Różanki precyzyjnym strzałem posłał piłkę z odległości ok. 20-22 m do siatki. Kalemba rzucił się co prawda do obrony, ale zabrakło mu kilku centymetrów, by sięgnąć piłkę. Inna sprawa, że był trochę źle ustawiony przy tym strzale. Nie ma jednak sensu obarczać go całkowicie za tę bramkę, bo też i strzelcowi trzeba oddać to, że strzał wyszedł mu „prima sort”. Jednakowoż sytuacja zrobiła się arcytrudna. Wprawdzie do końca spotkania pozostawało jeszcze sporo czasu, ale rywale też już mieli co bronić i trzeba było nastawić się na to, że zacieśnią szyki obronne, kosztem ofensywy, ale jak tylko nadarzy się okazja to zaatakują. Każdy, kto ma jakieś pojęcie o piłce nożnej wie o tym, że ciągłe ataki na skomasowaną obronę rywala mogą wyglądać tak, jak przysłowiowe bicie głową w mur. Do tego dochodzi jeszcze presja uciekającego czasu, nerwy i parę innych czynników. W efekcie nic z pogoni za wynikiem nie wychodzi. Ale coś trzeba było zrobić, by meczu nie skończyć na tarczy. W 37 min. z wolnego strzela Luśnia, bramkarz gości broni z kłopotami to uderzenie a do odbitej piłki nie zdążył z dobitką Skórczak i bramkarz ją nakrył. W 38 min. Grzegorzewski oddaje mocny strzał z dystansu i bramkarz Różanki ładną paradą podbija piłkę nad poprzeczką, co daje nam rzut rożny. Piłkę z narożnika wybijał R. Wójcik i spadła ona w polu bramkowym gości. Co tam się działo !!!Trudno to nawet opisać. Już dawno nie było takiego długiego zamieszania pod bramką, jak po tym rzucie rożnym. Ale cóż z tego, jeśli efektem było to, że goście wybili w końcu piłkę poza pole karne na aut... Kontra gości w 40 min. kończy się strzałem w boczną siatkę. W 41 min. łapiemy ich na spalonym. W 43 min. Skórczak posyła zza pola karnego bombę na bramkę gości, ale i to uderzenie bramkarz zdołał jakimś cudem obronić. Wkrótce arbiter zakończył pierwszą połowę. Z przebiegu gry była to wyrównana walka, ale z lekkim wskazaniem na rywali. Zdobyli oni dwie bramki, nam zaś szwankowała skuteczność i brak chłodnej kalkulacji pod bramką gości. Za szybko i za bardzo chcieliśmy kończyć akcje, z nie zawsze dobrymi wyborami w rozegraniu.

Bez zmian wyszliśmy na murawę po przerwie. Za to zmiana zaszła w naszej grze. Od początku „siedliśmy” na rywalu. W 48 min. mamy rzut rożny. Rozegrał go Luśnia, pod bramką gości znów sporo się działo, ale piłka jakoś do siatki wpaść nie chciała. W 51 min. wyszliśmy z kontrą, ale na pomyślnym jej sfinalizowaniu nie było mowy, bowiem w decydującym momencie Grzegorzewski potknął się i upadł a piłka uciekła mu poza linię końcową. Na spalonym łapiemy gości w 53 min. Strzał Luśni z rzutu wolnego w 54 min. łapie bramkarz. W 55 min. następny wolny w wykonaniu Luśni. Tym razem obrońcy piłkę wybili, zaś dobitkę R. Wójcika wyłapał bramkarz. Golkiper gości uratował swój zespół przed stratą bramki w 56 min. , gdy po zamieszaniu w polu karnym i kilku próbach strzałów blokowanych przez obrońców zdołał złapać piłkę tuż przed Skórczakiem, który przymierzał się do oddania strzału z bliskiej odległości. W 58 min. nad bramką strzela Staszewski po akcji lewą stroną. Lepszym rozwiązaniem byłoby chyba w tej sytuacji podanie piłki przed pole karne do nadbiegającego R. Wójcika. W 60 min. Ciesiak zmienił Kasparevycha. Goście skupili się na obronie, z rzadka organizując wypady do przodu, które z reguły były kasowane przez naszych pomocników bądź obrońców. Ładnie to wyglądało z boku, gdy raz po razie atakowaliśmy gości, zamykając ich na własnej połowie. Brakowało tylko bramek. A okazje ku temu były. W 62 min. po raz kolejny zrobiliśmy młyn pod bramką Różanki, próbował strzelać R. Wójcik, Luśnia, głową uderzył też Skórczak i nic nie wpadało do sieci. Przeprowadzamy drugą zmianę w 63 min. Na boisko wchodzi W. Madej, zastępując Kidę. Dokonujemy przesunięć na pozycjach, przechodząc z wariantu ofensywnego na ultraofensywny. Kolejne zamieszanie pod bramką gości miało miejsce w 64 min. Znów oddaliśmy 2 zablokowane strzały, kilku zawodników z obu druzyn padało w starciach, ale ostatecznie goście wybronili się z opresji. Nadeszła jednak 65 min. i gości nic już nie uratowało od straty bramki. Oczywiście było i zamieszanie pod ich bramką, i próby strzałów, aż wreszcie R. Wójcik sam sobie zaasystował, gdy najpierw uderzył piłkę głową, piłka odbiła się od słupka pod nogi naszego pomocnika, który tym razem nogą skierował ją z bliska do siatki. Mamy więc bramkę kontaktową zrodzoną po wielu próbach i ciągłych atakach. W 67 min. goście z rzutu wolnego posłali piłkę ponad naszą bramką. Za to nasza kontra w 69 min. przyniosła nam wyrównanie. R. Wójcik dostał podanie na prawe skrzydło, podholował piłkę w okolice pola karnego, tam „nawinął” obrońcę, ale piłka mu jednocześnie za bardzo uciekła ku linii końcowejZdołał ją jednak dogonić i w ostatniej chwili wślizgiem zacentrować w pole karne. Tam zaś nadbiegał Ciesiak, który też wślizgiem wystawił nogę w kierunku piłki i wstrzelił ją do siatki. Mamy więc remis i atakujemy nadal. W 71 min. za Skórczaka wszedł Studziński. W 73 min. R. Wójcik stanął przed szansą na zdobycie bramki, ale jego uderzenie w ostatniej chwili zablokowali obrońcy. W 76 min. mamy rzut rożny. Wybija go Luśnia, pod bramka gości znów się kotłuje, piłka obija dwa razy obrońców ofiarnie ją blokujących i wreszcie któryś z graczy Różanki wybija ją poza pole karne ku linii autowej. W 78 min. Luśnia podawał albo i strzelał z rzutu wolnego, w kazdym razie efekt był taki, że piłka wyszła poza linię końcową. W 80 min. obok bramki strzelił z dystansu Ciesiak. W 81 min. ten sam efekt był po strzale zza pola karnego, jaki oddał Grzegorzewski. Z kolei nad bramką w 83 min. uderzył z lewej flanki Staszewski. Chwila nieuwagi i błąd w kryciu mogły nas drogo kosztować w 84 min. , gdy po uderzeniu gracza gości piłka przeszła wzdłuż naszej bramki. Kolejne zamieszanie pod bramka gości miało miejsce w 85 min. Nic jednak z niego się nie zrodziło a ostatnim strzelającym był R. Wójcik. Piłkę zablokowali jednak obrońcy. W 86 min. z dystansu niecelnie strzelał Staszewski. W 89 min. po rzucie wolnym Luśni po raz kolejny zrobił się zamęt w polu karnym gości, ostatecznie piłka została przez nich wybita na aut. Sędzia doliczył 3 minuty i w tym doliczonym czasie goście mieli rzut rożny , który nie dał im bramki a po chwili łapiemy ich na spalonym. I to był ostatni akord tego ciekawego meczu.

O ile pierwszą połowę trochę przespaliśmy, o tyle druga pokazała, że jednak możemy zagrać ponadprzeciętnie i zdominować rywala. Różnica w grze obu drużyn była w drugiej połowie widoczna gołym okiem. Zastanawiające jest to, dlaczego goście tak głęboko się cofnęli w drugiej części pojedynku. Fakt, że zagraliśmy bardziej ofensywnie, z większą dozą walki, ale przeciwnik swoich atutów na pewno nie stracił w przerwie. Troche też widoczne u nich były braki kondycyjne, mimo kilku zmian, jakich dokonali. Być może za dużo kosztowała ich walka w pierwszej połowie, gdy gra była niby wyrównana, ale mieli lekką przewagę i przecież zdołali strzelić w ciągu 3 minut dwie bramki. Fakt, że później w 4 minuty też dwie stracili. W każdym razie potrafiliśmy się podnieść i wyciągnąć remis. Nietaktem byłoby nie wspomnieć o roli, jaką odegrali dziś nasi rezerwowi. Po meczu wszyscy zawodnicy byli zgodni co do tego, że dziś rezerwa pociągnęła mecz do przodu w znacznym stopniu. Fakty mówiły same za siebie. Ciesiak strzelił bramkę i ciągnął grę na prawym skrzydle. A razem ze Studzińskim absorbował uwagę obrońców. W. Madej wraz z przesuniętym nieco do przodu Serkowskim zatarasował swoją grą przejście na przedpole naszej bramki na całej szerokości boiska. Odbierał piłki, przerywał akcje, blokował podania a i czasem dawał się sfaulować, by zyskać trochę czasu i przestrzeni. Studziński po wejściu na boisko na szpicę, był pierwszym obrońcą. Walczył o piłki, blokował, przytrzymał piłkę, gdy taka była potrzeba, rozgrywał, pokazywał się do gry. Że to potrafi, wiadomo nie od dziś. Ten punkt dzisiaj wywalczony szanujemy i to bardzo. Po meczu może i był niedosyt z tego powodu, że rywal był do ugryzienia. Z drugiej strony, gdybyśmy zagrali cały mecz na takiej intensywności jak w drugiej połowie, to mogłoby to się dla nas niezbyt dobrze skończyć. W tej sytuacji cieszymy się ze zdobytego punktu, czego nie mogą zapewne powiedzieć goście, którzy raczej stracili dwa punkty, niż zdobyli jeden.


S.O.S czyli Słówko O Sędziowaniu

Arbiter pozwalał grać, nie nadużywał gwizdka, co nawet w niektórych sytuacjach trochę dziwiło. Tylko jedna żółta kartka, całkiem zasłużona. Pomogli mu też i sami zawodnicy. Mimo szybkiej gry nie było złośliwych i ostrych spięć. Typowa piłkarska walka, ale bez cienia brutalności. Ciekawy mecz i dobrze prowadzony przez arbitra. Ładnie to wszystko razem wyglądało.


Skład:

Kalemba-Kida(63 min. W. Madej), Nowotny, A. Różycki, Grzegorzewski-Staszewski, Luśnia, R. Wójcik, Serkowski, Kasparevych(60 min. Ciesiak)-Skórczak(71 min.)Studziński

Bramki:

R. Wójcik, Ciesiak (as. R. Wójcik)

Żółte kartki:

Kida


RED CROW

Skład podstawowy:
  • 4. Artur Różycki
  • 6. Daniel Staszewski
  • 18. Mateusz Serkowski
  • 9. Robert Luśnia
  • 71. Rafał Wójcik
  • 10. Maciej Skórczak 71' Łukasz Studziński
  • 14. Łukasz Nowotny
  • 3. Wojciech Kida 63' Wojciech Madej
  • 16. Łukasz Grzegorzewski
  • 1. Janusz Kalemba
Rezerwowi:
  • 11. Łukasz Studziński
  • 8. Wojciech Madej
  • 2. Waldemar Lewandowski
  • 84. Dominik Kalachurski
  • 7. Jędrzej Ciesiak
Przebieg meczu:
  • '30 Tomasz Mikuś (Różanka)
  • '32 Wojciech Kida
  • '33 Tomasz Piasecki (Różanka)
  • '63 Wojciech Kida Wojciech Madej
  • '65 Rafał Wójcik
  • '69 Jędrzej Ciesiak
  • '71 Maciej Skórczak Łukasz Studziński

Komentarze


~Gość
KING_CROW W podanym składzie nie ma Andriia Kasparevycha.I co z relacją pisemną?
3 tyg temu

Poprzedni mecz

59 0

Brak typu

Silesia Szymanów
MUCH
7:2
SZYM

Następny mecz


Brak typu

Orzeł Pawłowice
PAWŁ
17 paź
MUCH
10:00

Poprzednia kolejka


7 Kolejka
Wrocław: Klasa B Grupa IX
niedziela, 10 października
Muchobór
7:2
Szymanów
Widawa
1:8
Pawłowice
Lwy
7:1
Szewce
Kryniczno-Ligota
3:6
Różanka
Wratislavia II
3:1
Malin
Sporting
3:3
Pogoń
Sparta
4:2
Sołtysowice

Następna kolejka


8 Kolejka
Wrocław: Klasa B Grupa IX
niedziela, 17 października
Pawłowice
17 paź 10:00
Muchobór
Pogoń
17 paź 11:00
Kryniczno-Ligota
Lwy
17 paź 11:00
Wratislavia II
Malin
17 paź 11:00
Sparta
Sołtysowice
17 paź 15:00
Widawa
Szewce
17 paź 11:00
Różanka
Szymanów
17 paź 11:00
Sporting